TKACZKA CHMUR

 

Muszę przyznać, że bałam się tej książki. Temat leżący u jej podstawy należy do jednych z najcięższych. Niestety, nie jest obcy… Trudno się o nim rozmawia, czyta i pisze. A gdy adresatami takiego tekstu mają być najmłodsi odbiorcy – sprawa komplikuje się jeszcze bardziej. Czy da się wytłumaczyć śmierć dziecka? Jak przejść przez wszystkie etapy żałoby? Jak nie dać się ponieść zrozumiałej rozpaczy? Z pomocą przychodzi klasyczna baśń wypełniona obrazami i podwójnymi znaczeniami. Rytmicznie powtarzająca się konstrukcja płynie jak ballada, pochłania czytelnika niczym starodawna klechda i… niesie w sobie pewien rodzaj ukojenia.

Trzy Zorze dbają o nitki ludzkiego losu. Zorza Poranna przędzie nić, Zorza Południowa pilnuje, aby nic się nie splątało, a Zorza Północna przecina nitkę we właściwym momencie – nieuchronnym dla każdego z nas. Gdy rodzi się dziecko te trzy prządki pojawiają się, aby przekazać mu jakiś dar. Pewnego dnia na świat przyszła dziewczynka, której Zorze podarowały umiejętność tkania – nie byle jaką. To, co utka, stanie się prawdziwe. Lata mijały, dziewczynka rosła i tworzyła wspaniałe tkaniny. Najbardziej marzyła jednak, aby tkać chmury – sukienki dla nieba. Niestety zachorowała i nic nie mogło jej pomóc. Nic oprócz… złotego jabłuszka z ogrodu Czarownika. Jej brat, ciekawski i odważny, postanowił zdobyć ten owoc i uleczyć siostrę. Dotarł pod niezwykłe drzewo, zerwał jabłko i gdy wydawało się, że misja zakończy się szczęśliwie, na jego drodze stanął Czarownik. To on postawił przed chłopcem trzy przeszkody: bezdenną rzekę smutku, płonący las wściekłości oraz otchłań rozpaczy i zwątpienia. Za każdym razem, gdy braciszek wzywał w duszy swoją siostrzyczkę, ona tkała dla niego odpowiednią pomoc. Każde wydarzenie (a raczej stan umysłu i serca) wydawało się nie do przejścia. Chłopiec jednak odnajdywał w sobie siły, aby sprostać wyzwaniom. On sam zwyciężał przeszkody na pierwszym etapie, a w drugim przybywała pomoc utkana przez siostrę, ułatwiająca dalszą wędrówkę. Czarownik został pokonany, lecz przed chłopcem stanęło czwarte zadanie, z którym musiał już poradzić sobie sam. Przędza od trzech Zórz została bowiem wykorzystana. Powoli, niemal po omacku przeszedł przez mgłę…

Czy jego misja się powiodła? To już zależy od tego, jak potraktujemy treść tej baśni. Porzucając powierzchnię całej opowieści i schodząc do jej wnętrza odnajdziemy głębszy, właściwy sens. Nie ma tu odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”, nie ma sztywnych porad, które nie przynoszą ukojenia. Śmierć pozostawia pustkę, rodzi smutek, złość, rozpacz i zwątpienie. Pojawiają się oskarżenia, próby zrozumienia i wyjaśnienia niesprawiedliwego. Emocje towarzyszące tym działaniom są jeszcze silniejsze, gdy odchodzi dziecko, a także wtedy, gdy trzeba pomóc innemu dziecku przejść przez doświadczenie śmierci rodzeństwa, kogoś z rodziny, koleżanki lub kolegi… Wszystkie etapy żałoby są potrzebne, każdy człowiek inaczej przeżywa ten stan. Ta droga ma różne długości i stopnie trudności. Każdy musi w swoim tempie pokonywać kolejne przeszkody, znaleźć w sobie wewnętrzną siłę oraz otworzyć się na pomoc z zewnątrz, aby wspólnie przejść przez to ciężkie wydarzenie. Tak jak chłopiec z tej pięknej baśni. Marzenie jego siostry się spełniło. On sam odkrył natomiast, że cokolwiek się będzie działo – da radę.

Przeżywanie śmierci dziecka (śmierci w ogóle) to doświadczenie graniczne. To balansowanie na granicy całkowitej rozpaczy i świadomości, że trzeba żyć dalej. Racjonalne próby zrozumienia tej rzeczywistości często zawodzą. Z pomocą może przyjść wtedy baśń – taka jak Tkaczka chmur: operująca obrazami, pełna magicznych zdarzeń, delikatnie kojąca, wzruszająca i prowadząca do oczyszczających łez, zachwycająca niezwykłymi ilustracjami, trącająca każdą strunę cierpiącej duszy. Z głębi serca polecam Wam ten tytuł. Potraktujcie go jak lekarstwo, które warto mieć we własnym domu…

Tkaczka chmur

Tekst: Katarzyna Jackowska-Enemuo

Ilustracje: Marianna Sztyma

Wydawnictwo: Albus

Liczba stron: 72