M JAK MORZE

 

Ta historia to wyzwalacz wspomnień w pięknej, subtelnej oprawie. W trakcie czytania (czy raczej kontemplowania) można niemal usłyszeć szum morza i krzyki mew. Palce stóp zagłębiają się w mokrym piasku zmąconym falą przypływu. Zanurzam się w M jak morze i z tej skrzyni skarbów wybieram okazy najcenniejsze dla mnie. Chłonę każdą stronę. Przyglądam się detalom obrazów i łączę je z delikatnie płynącym tekstem.

M. stoi na brzegu morza. Nie jest już dzieckiem. Nie jest też dorosły. Wyczuwam jego smutek, złość, a nawet żal. Wyczuwam melancholię. Co takiego wydarzyło się w jego życiu? Beztroskie dzieciństwo pozostało tylko na fotografiach. Obserwuję wnikliwie te utrwalone chwile z przeszłości bohatera, cenne jak skarby w pudełku. Pojawiają się niebieskie szkiełko, zakopany w piasku dinozaur… Na zdjęciach dostrzegam też kobietę. Czy to matka M.? Czy to z nią powiązany jest obecny stan chłopca? Czy umarła? A może odeszła od niego? Może jest nadal przy swoim synu, opiekuje się nim, lecz to on w jakiś sposób „odszedł” od niej, dorósł i nie jest już „mały”? Brak jednoznacznej odpowiedzi otwiera szerokie pole do interpretacji.

M. zastanawia się, czy na drugim, odległym morskim brzegu też ktoś stoi. Czy jest podobny do M.? Co go charakteryzuje? Abstrakcyjne myśli pojawiają się nagle, wypełniają sobą umysł M. i odciągają jego uwagę od bieżących spraw, przeżyć lub trosk. Zostawiamy na moment chłopca i przyglądamy się kolejnym ilustracjom, które wyciszają, intrygują i zachwycają. Morze lśni „jak pole stokrotek”. Dłuższą chwilę spędzamy nad makietą piaskowego miasteczka, kruchą jak ludzkie życie i piękną jednocześnie.

Książka Joanny Concejo przypomina sen, w którym wszystko jest możliwe. Oniryczne obrazy morza splatają się z dżunglą. Rozmaite morskie stworzenia towarzyszą tym lądowym. I już nie wiemy, czy jesteśmy na jawie, czy raczej wkroczyliśmy w świat snu i wyobraźni M.

To wyjątkowa, wielowymiarowa publikacja. Do smakowania, do podsuwania nieco starszym dzieciom, idealna dla dorosłych. Pozostawia sporą przestrzeń przy recenzenckich manewrach. Dużo w niej miejsca na własne spostrzeżenia i kontemplację. Zaprezentowane ilustracje pozwalają poczuć się jak w galerii sztuki. To one grają w tej książce główną rolę. Cała opowieść przenosi natomiast w czasie. Nietypowy, literacko-malarski wehikuł zabiera czytelnika tam, gdzie zaprowadzą go interpretacja idąca w parze ze wspomnieniami. Gorąco polecam!

M jak morze

Tekst i ilustracje: Joanna Concejo

Wydawnictwo: Format

Liczba stron: 52