ŁAGODNE PRZEBUDZENIE

 

Na blogu zamieściliśmy niedawno recenzję Tyczki w Krainie Szczęścia, książki autorstwa Martina Widmarka z ilustracjami Emilii Dziubak. Tyczka… wzbudziła mnóstwo emocji (więcej tu). Kiedy pojawiła się zapowiedź kolejnej publikacji stworzonej przez ten sam duet, wiedzieliśmy, że musimy ją mieć. Dom, który się przebudził długo kazał na siebie czekać. Pierwsze zapowiedzi i niesamowita okładka zaostrzyły apetyt i spotęgowały zniecierpliwienie. Gdy ruszyła sprzedaż – pognaliśmy co tchu po nasz egzemplarz. To książka ważna, wyróżniająca się na tle innych. To książka, której treść, ilustracje i sposób wydania zapadają w pamięć.

Larson mieszka sam w mocno zaniedbanym domu. Jego żona umarła, a dzieci wyprowadziły się. Nawet kot, Jan Sebastian, przepadł gdzieś bez śladu. Larson stracił chęć do życia i karmi się jedynie wspomnieniami o rodzinie. Niemal słyszy ich głosy. Wydaje się, że już nic dobrego nie może go spotkać. Jak co wieczór gasi światła w kolejnych pokojach i kładzie się do snu, gdy nagle słyszy dzwonek. Zrzędząc schodzi na dół. Przed drzwiami stoi mały chłopiec z doniczką w rękach. Prosi, aby Larson zaopiekował się jego roślinką, sam bowiem wyjeżdża z rodzicami na wakacje. Malec wręcza zaskoczonemu staruszkowi doniczkę i znika. Ten moment jest przełomowy, choć zmiany kiełkują powoli – podobnie jak tajemnicza roślinka zostawiona przez chłopca. Larson odnajduje w sobie nowe siły, niemal dosłownie odradza się do nowego życia. Troska o rozwijający się kwiat nadaje jego życiu sens. Na zmiany nigdy nie jest za późno.

Dom, który się przebudził łączy ciekawą treść z magiczną warstwą ilustracyjną. Ciemne, ziemiste, „korzenne” wnętrza, odzwierciedlające stan duszy Larsona, rozświetlane jedynie przez wspomnienia, ustępują powoli jasności i świeżości. Piękny mak, który wyrasta z doniczki zostawionej przez chłopca, łączy łagodnie przeszłość (wspomnienie o żonie Larsona) z teraźniejszością. Zestawienie przemiany wewnętrznej staruszka z kiełkującą rośliną zachwyca. Miękkie światło leczy dom rodzinny i dom duszy Larsona. Mamy już pokaźną kolekcję książek z ilustracjami autorstwa Emilii Dziubak. Jednak Dom, który się przebudził to prawdziwy majstersztyk. Uwielbiamy rysunki z tej publikacji i nie potrafimy zdecydować, która scena wzbudza większy zachwyt: słońce wpadające przez świeżo umyte szyby czy śpiący Larson, w którym odradzają się nowe siły do walki o własne życie.

Larson sam w ponurym domu

Larson wspomina żonę; łąka pełna maków

Larson schodzi po schodach, dom pełen korzeni

Larson śpi w doniczce, kiełkuje przez sen

Larson i kot Jan Sebastian, pokój pełen światła

etapy wzrostu maku zasadzonego w doniczce

Wzruszająca treść i niesamowite ilustracje zostały idealnie zamknięte w twardą oprawę z zaokrąglonymi rogami, przypominającą stary sztambuch. „Pożółkłe” strony ze śladami kleju przywodzą na myśl nieco podniszczony album ze zdjęciami. Wydawnictwo Mamania stanęło na wysokości zadania. Nie napiszemy, że zwyczajnie polecamy tę książkę. Napiszemy z całą mocą i przekonaniem: przeczytajcie koniecznie Dom, który się przebudził, zaproście Larsona i Jana Sebastiana na półki Waszych biblioteczek. Naprawdę warto!

 

Dom, który się przebudził

Tekst: Martin Widmark

Ilustracje: Emilia Dziubak

Wydawnictwo: Mamania

Liczba stron: 40