ZIELONA DZIEWCZYNKA
CZYLI POPOŁUDNIE, KTÓREGO NIE BYŁO
Trzeba przyznać, że wydawnictwo Albus nie stroni od trudnych tematów w książkach dla dzieci (przykłady znajdziecie na blogu). Publikacje te idealnie nadają się do domowej biblioteczki-apteczki, gotowe nieść ulgę, pomoc, wsparcie i potrzebne wyjaśnienia. Porządkują pewne zagadnienia i oswajają z niełatwymi emocjami czy wydarzeniami. Ukazują życiową mozaikę, która zmienia się jak w kalejdoskopie: czasami jej elementy nie zachwycają kolorami czy miłą fakturą. Tytuł z tej recenzji jest tego najlepszym przykładem…
Z babcią Nutki dzieje się coś dziwnego. Zapomina, jak zaparzyć kawę lub wchodzi na dach domu. Te dziwaczne zachowania mają wpływ na całą rodzinę, nie wyłączając Nutki i jej młodszej siostry Debory. Dziewczynki razem z mamą coraz częściej odwiedzają babcię, której – jak twierdzi mama – „trzeba pomóc”. W trakcie jednej z takich wizyt dochodzi do tragedii. Czteroletnia Debora znika bez śladu. Sytuacja jest poważna. Do domku babci zjeżdża się liczne rodzeństwo mamy razem z rodzinami. Emocje sięgają zenitu, a Nutka czuje, że strach przygniata ją coraz bardziej. Oparcie znajduje w babci, a na scenę wkracza tajemnicza i dziwnie znajoma Zielona Dziewczynka. Debora widziała ją na chwilę przed własnym zniknięciem, mówiła o tym siostrze! Jak się okazuje, tę postać znała również babcia. Nutka postanawia działać. Trzeba znaleźć Zieloną Dziewczynkę. Może to ona odpowiada za zniknięcie Debory? W tym momencie świat realny zamazuje się i miesza ze światem wyobraźni, wspomnień oraz minionych wydarzeń. Czytelnik podąża za głównymi bohaterkami, nie tracąc jednak z oczu rzeczywistości, w której osadzona jest cała opowieść. Pojawia się rodzinna Wierzba – brama do innego wymiaru, ukrytego pod korzeniami potężnego drzewa. Razem z Nutką i jej babcią zagłębiamy się w dziwaczne korytarze, niczym Alicja w Krainę Czarów, aż w końcu naszym oczom ukazują się Zielona Dziewczynka i pewien lisek. Rozpoczyna się podróż do przeszłości, w poszukiwaniu utraconych wspomnień…
Opowieść zbliża się do finału, a Nutka coraz lepiej rozumie chorobę babci. Szykują się zmiany. Właściwie już widać pierwsze oznaki. I choć dzieciństwo ustępuje powoli pod naporem dorosłości, potrzeba bycia wysłuchanym, zrozumianym, pocieszonym i kochanym pozostaje.
Ten wzruszający, nieco magiczny, skłaniający do refleksji i niezwykle potrzebny tytuł oswaja temat Alzheimera. Ukazuje przy tym skrajne emocje, które kotłują się nie tylko w osobie dotkniętej tą chorobą, lecz również w sercach bliskich z rodziny. Następuje konieczna zamiana ról – dorosłe już dzieci przejmują opiekę nad rodzicami, a wnuki odbywają przyśpieszony kurs dorastania. Polecam Wam tę książkę. Sięgnijcie po nią razem z dziećmi i sprawdźcie koniecznie, jaką tonację ma ostatni akord tej wyjątkowej historii.
Książka do kupienia tu: https://albus.poznan.pl/sklep/1479_zielona-dziewczynka-czyli-popoludnie-ktorego-nie-bylo
Zielona Dziewczynka. Czyli popołudnie, którego nie było
Tekst: Anna Augustyniak
Ilustracje: Kasia Augustyniak
Wydawnictwo: Albus
Liczba stron: 96
—
Współpraca reklamowa
Czy ta recenzja okazała się przydatna? Chcesz, aby więcej wpisów tego typu pojawiło się na Oceanie Baśni? Zapraszam do wsparcia! Kawa to zawsze dobry pomysł 🙂!







