MARCEL I CZAS

 

Gdy się na coś czeka, czas ma wtedy tendencję do „zwalniania” swojego biegu. Gdy miło spędzamy daną chwilę – czas oczywiście przyśpiesza i nic nie jest w stanie go zatrzymać. Taka sytuacja miała na przykład miejsce, gdy pojawiły się pierwsze zapowiedzi książki Marcel i czas. Odliczaliśmy dni do premiery czując, że to będzie wciągająca i wartościowa lektura. Nie pomyliliśmy się. Książka wylądowała szczęśliwie na naszym pokładzie, a wtedy niesforny czas postanowił nabrać tempa i zanim się obejrzeliśmy, dotarliśmy do końcowych stron.

Mały Marcel wychowuje się w typowej współczesnej rodzinie. Pośpiech, pęd za karierą, coraz piękniejsze mieszkania, coraz bardziej napięte grafiki. Dzwoniące telefony komórkowe, brak czasu na spokojną rozmowę i wysłuchanie potrzeb drugiej osoby. Planowanie dnia co do minuty, dodatkowe zajęcia pozalekcyjne, będące częściej odzwierciedleniem niespełnionych pasji rodziców niż realnych zainteresowań dziecka… Model znany. Model powtarzający się w wielu rodzinach i niezwykle trudny do przełamania.

Marcel nie znosi pojęcia czasu. Nienawidzi zegarków i harmonogramów. Kojarzą mu się jedynie z codzienną gonitwą i precyzyjnym planowaniem, które jego mama tak uwielbia. Nerwy, złość, ciągła kontrola i nadmiar pracy. Te elementy towarzyszą rodzinie Marcela od dawna, a on nie ma siły przebicia. Nie potrafi walczyć o swoje. Brakuje mu beztroskich chwil spędzanych z mamą i tatą. Babcia, która poświęcała mu najwięcej uwagi, zmarła, gdy chłopiec był malutki. Dziadek, znany emerytowany profesor, budzi w Marcelu strach. Starszy pan – ubrany „od linijki”, poważny, mający tendencję do przemawiania zamiast rozmawiania – prawie nie zna swojego wnuka. Nie łączą ich bliższe relacje. Los bywa jednak niezłym figlarzem. Zbieg okoliczności sprawia, że Marcel trafia na ostatnie dwa tygodnie wakacji do dziadka. A potem zaczynają się dziać cuda. Czas, tak znienawidzony przez chłopca, staje się motorem napędowym całej akcji. Istotną rolę ogrywa książka Marcela Prousta pt. W poszukiwaniu straconego czasu, z której wypada list od babci, list z przeszłości, w którym starsza pani trafnie przewidziała przyszłość i zostawiła wskazówki do arcyciekawej gry wymyślonej przez nią dla Marcela i dziadka.

Rozpoczyna się wspaniała przygoda. Tę dwójkę, która dotąd nie miała ze sobą wiele wspólnego, zaczyna łączyć istotny cel – odnalezienie kolejnych listów-wskazówek od babci. Misja jest niezwykle ważna. Babcia napisała w liście wyraźnie, że rozwikłanie wszystkich zagadek, które ukryła w różnych miejscach, pozwoli im odzyskać stracony czas. Marcel i dziadek zanurzają się w grę, a intensywne poszukiwania odpowiedzi na kolejne pytania otwierają ich serca i umysły na nowe działania i przeżycia. Znajdują czas na wspólne przeglądanie biblioteki dziadka, nieśpieszną rozmowę i podróż do krainy wspomnień. Jest chwila na wertowanie albumów ze zdjęciami i spacer do najstarszego zakładu fotograficznego w mieście. Odnawiają się dawne przyjaźnie. Są lody w ulubionej cukierni babci. Dziadek i Marcel wspólnie gotują, puszczają latawce i niepostrzeżenie odzyskują stracony czas. Pewnego dnia dochodzi jednak do tragedii, która ustawia wszystko we właściwej hierarchii, a rozwiązanie ostatniej zagadki wymyślonej przez babcię staje się „kropką nad i” w tej wzruszającej, pięknej opowieści.

Fabuła wciągnęła nas tak bardzo, że przeczytaliśmy tę książkę „za jednym zamachem”. Czas przyśpieszył, a my gnaliśmy razem z nim, aby dotrzeć do finału tej historii. W tej podróży towarzyszyły nam klimatyczne ilustracje autorstwa Małgorzaty Kwapińskiej oplatające zręcznie tekst, pozwalające przyglądnąć się działaniom głównych bohaterów. Dzięki nim mogliśmy jeszcze wyraźniej poczuć niezwykłą atmosferę wypełniającą całą książkę. Autorka, Emilia Beckerwydawnictwo Kocur Bury wiedzą, jak zachwycić czytelników: 156 stron wciągającej akcji, duża czcionka w sam raz do samodzielnej lektury, twarda oprawa, szyty grzbiet, elegancki papier… Aby Marcel i czas zagościł na półkach w dziecięcych biblioteczkach sporo osób musiało poświęcić swój czas, wymieszać go z pasją i miłością do pięknie wydanych książek.

Gorąco polecam wam tę interesującą historię pełną rodzinnego ciepła, przyjaźni i bliskości. Nie da się cofnąć czasu. Można jednak odświeżyć wspomnienia, odbudować relacje, ustalić życiowe priorytety, zwolnić tempo, chłonąć świat wszystkimi zmysłami i kochać. Tu i teraz. Zanim będzie za późno.

Marcel i czas

Tekst: Emilia Becker

Ilustracje: Małgorzata Kwapińska

Wydawnictwo: Kocur Bury

Liczba stron: 156