DZIOBAK TOTO I PAN MGIEŁ

 

Zapraszam Was ponownie do świata Toto – dziobaka mieszkającego w Australii. Tym razem nasz bohater wraz z przyjaciółmi musi zmierzyć się z najgorszym potworem, jakiego można sobie wyobrazić. Dlaczego to robi? Tylko dwa włosy przerażającego Bunyipa będą mogły uleczyć rannego wielkoucha króliczego. Tak przynajmniej twierdzi dość nietypowa lekarka. Toto i reszta „chłopaków” z ekipy chce przy okazji przypodobać się Fafie – ślicznej lotopałance, która dołączyła do grupy na końcu poprzedniego zeszytu. Czy misja się powiedzie? Jak zbliżyć się do bestii, której widok przyprawia o drżenie głosu, a jej magiczne zdolności przekształcają rzeczywistość i obezwładniają przeciwnika? Zanurzmy się w australijski busz i sprawdźmy czym prędzej!

Wielkouch zranił się w łapkę. Toto, Wawa, RiriFafa wyruszają po pomoc do Goanny, jaszczurki, która leczy okoliczne zwierzęta. Zamiast gotowego lekarstwa – przyjaciele otrzymują od lekarki przerażające zadanie. Muszą udać się do jeziora, przy którym mieszka straszny Bunyip i zdobyć jego dwa włosy. Zadanie nie podoba się ani Toto, ani pozostałych członkom drużyny. Czego się jednak nie robi, żeby zaimponować dziewczynie, a przy okazji wyleczyć zwierzę w potrzebie (kolejność motywacji nieprzypadkowa). Gdy docierają na miejsce – Bunyip wkracza do akcji. Jeśli lubicie się trochę bać – druga część tego komiksu jest z pewnością dla Was. Specjalnie nie pokazałam Wam na zdjęciach tytułowego pana mgieł. Zepsułabym mu całe przedstawienie! Po serii burzliwych komiksowych kadrów finał zaskakuje. Wynika z niego, że wada wzroku czasem się przydaje, że nie wolno oceniać nikogo po wyglądzie i przekazywać dalej niesprawdzonych opowieści. Trzeba też uważać, aby nie dać się zmanipulować. Ehh… Bycie bohaterem nie jest wcale łatwe. Potrzeba odwagi i cierpliwości, a ponieważ sporo wydarzeń jest dziełem przypadku – trzeba umieć przyjąć to, co daje nam los.

Ta komiksowa seria jest z pewnością dla osób, które mają poczucie humoru, doceniają nietypową kreskę i kolorystykę, a także lubią się troszkę bać. Przygody dziobaka Toto spodobają się również tym, którzy szukają odmiany po dobrze znanych zwierzęcych bohaterach. Trzeba bowiem przyznać, że ekipa z australijskiego kontynentu jest wyjątkowa. Nie znajdziecie takich zwierzaków nigdzie indziej! Jest oryginalnie i porywająco! Polecam!

Recenzja części pierwszej tu.

Dziobak Toto i pan mgieł

Scenariusz: Éric Omond

Rysunki: Yoann

Tłumaczenie: Ernest Kacperski

Wydawnictwo: Egmont 

Seria: Mój pierwszy komiks 5+  

Liczba stron: 32