ZAMEK

 

„Skąd my to znamy” – chciałoby się powiedzieć po zakończeniu czytania Zamku, nowości z wydawnictwa Zakamarki. Bohater tej krótkiej historii ma zielony zamek do zabawy. Dla swojego kolegi Freja na urodziny wybiera w prezencie taki sam zamek, tylko że… nowy i czerwony. W tym momencie zaczynają się problemy.

Mały narrator szykuje się wraz z mamą do wyjścia na urodzinowe przyjęcie. Gdy przychodzi czas pakowania prezentu, chłopczyk markotnieje. Klasyka. Ta sama zabawka tylko stara i w innym kolorze przestaje być nagle atrakcyjna. Jest nudna. Teraz liczy się tylko nowy czerwony zamek, który niestety trafi w ręce innego dziecka. Na urodzinach okazuje się jednak, że Frej „nie jest zadowolony” (delikatnie mówiąc) z podarunku. Wolałby zamek… zielony! Zostawiamy rozzłoszczonego jubilata i przyglądamy się naszemu bohaterowi, który w tempie błyskawicy odzyskuje humor. Stary zielony zamek nie wydaje się już nudny. Ponieważ zabawka ta nagle zmieniła się w obiekt westchnień kogoś innego, nagle staje się atrakcyjna. Zamek zielony jest przecież lepszy niż czerwony. Klasyka po raz kolejny.

Historia szybko się kończy. Jednak tak naprawdę nie potrzeba tu więcej słów. Wszystko zostało napisane. Zwięźle i „w punkt”. A dzięki takiej oszczędnej formie możemy sami rozwinąć z dziećmi temat podjęty w Zamku już po zakończeniu lektury. To, co posiadamy, nie musi być gorsze od tego, co mają inni. Nowe nie zawsze oznacza lepsze. Stare nie równa się nudne. Praca rąk własnych (np. piękna  urodzinowa laurka) jest cenniejsza niż najdroższy prezent, który zajmie uwagę obdarowanego tylko na chwilę. Pytania, stwierdzenia, rozważania się mnożą. I choć warstwa graficzna tej publikacji nie wpisuje się w mój gust, sama historia jest jak najbardziej godna uwagi. Inspiruje do ciekawej dyskusji. Polecamy!

Zamek

Tekst i ilustracje: Emma Adbåge

Tłumaczenie: Katarzyna Skalska

Wydawnictwo: Zakamarki

Liczba stron: 28