POWRÓT DO DZIECIŃSTWA

 

Kiedy pierwszy tom przygód Sama i Julii z Mysiego domku zagościł w naszej biblioteczce wiedziałam, że musimy zebrać całą urokliwą kolekcję. Pochłonęła nas ta seria – najpierw mnie i starszaka, a teraz młodszego synka. Możemy śledzić w niej dwie małe myszki i podziwiać ich mikroświat.

Cały mysi domek to zbudowana własnoręcznie przez autorkę konstrukcja licząca ponad 100 pokoików (!) z pieczołowicie zaplanowanym wystrojem wnętrz i detalami, których ilość przyprawia o zawrót głowy. Można go oglądać w Bibliotece Publicznej w Amsterdamie. Fotografie (z różnym rodzajem oświetlenia) oddają każdy detal całej budowli, a niektóre strony się rozkładają i można podziwiać całą panoramę otoczenia.

Znamy już na pamięć wszystkie tomy, ale zachwyt nad precyzją wykonania nadal trwa. Ciągle bowiem możemy odkrywać nowe elementy, dostrzegać coś, na co wcześniej nie zwracało się uwagi, zastanawiać się, w jaki sposób i z czego przygotowano poszczególne rekwizyty. Na tym polega magia i sukces książek Kariny Schaapman. Liczba godzin pracy, które autorka musiała poświęcić na przygotowanie całego mysiego domku, przekłada się na spektakularny efekt.

Mysi dome. Wszystkie tomy oraz pluszowy Sam na półeczce

Teksty poruszają różnorodne tematy: sąsiedzka pomoc, dziecięce zabawy i tajemnice, narodziny rodzeństwa, święta różnych wyznań, wypadki, choroby, zarabianie pieniędzy, wizyta w cyrku, występy w teatrze, zabawa w lunaparku, zawody wykonywane przez dorosłych. Poznajemy rezolutną i odważną Julię, która mieszka tylko z mamą, oraz nieśmiałego Sama z wielopokoleniowej rodziny. Jednym słowem – wkraczamy w mysi świat, który nie różni się od naszego. Rządzą nim podobne emocje i wydarzenia, a cała dekoracja potęguje efekt realizmu i zachwyt nad precyzją odwzorowania zwykłego życia.

Zaglądając do kolejnych pokoików czuję się, jakbym wróciła do dzieciństwa – do czasów, gdy największą frajdę sprawiało mi urządzanie domków dla lalek, odgrywanie w nich różnych scenek, aranżowanie dekoracji. Czy takie „dziewczyńskie” tematy mogą spodobać się chłopcom? Okazuje się, że tak. Mysi domek jest uniwersalny. Starszak uwielbia oglądać zabawki w pokoiku Sama, sprawdzać, jakie słodycze można kupić na straganie, w co bawią się małe myszki, gdy rodzice są zajęci swoimi sprawami, podpatrywać kulisy w teatrze lub w cyrku.

Ostatnio na naszej półeczce zagościł oryginalny Sam zakupiony w wydawnictwie Media Rodzina. Na potrzeby moich chłopców „wyszedł” z kart Mysiego domku i, przełamując własną nieśmiałość, zwiedza teraz nasz dom. Mówi jednak, że brakuje mu Julii, wiernej towarzyszki wszystkich zabaw. Sam należy do chłopców. Czy wypada, żeby mama zamówiła Julię dla siebie, wmawiając oczywiście całemu otoczeniu, że to zakup na wyłączne życzenie Sama?

 

Mysi domek. Sam i Julia

Teksty i ilustracje: Karina Schaapman

Liczba stron: 60

Wydawnictwo: Media Rodzina

Kolejne tomy:

Mysi domek. Sam i Julia w cyrku

Mysi domek. Sam i Julia w teatrze

Mysi domek. Sam i Julia w lunaparku