NAJWIĘKSZE ODKRYCIE

 

Przedstawiamy krótką historię o poszukiwaniu i znajdowaniu. Nie zawsze znajduje się to, czego się szuka. A czasami to, co się znalazło, okazuje się być o wiele cenniejsze od tego, czego się pragnęło.

Mały Edward jest archeologiem, podobnie jak jego tata, mama, babcia i dziadek. Jego rodzina dokonała wielkich odkryć. Potwierdzeniem tych wydarzeń jest spora galeria zdjęć na klatce schodowej w domu chłopca. Jednak w przeciwieństwie do swoich rodziców i dziadków, Edward nigdy niczego nie odkrył. Próbował już wiele razy, ale każde kolejne wykopaliska kończyły się niepowodzeniem. Nie potrafił osiągnąć tego, co w jego rodzinie jest praktykowane od pokoleń. Być może wszystkie oczekiwania i wywierana presja to dzieło samego Edwarda. W książce nie pada bowiem ani jedno słowo krytyki ze strony rodziców i dziadków. Chłopiec jest zniechęcony i traci nadzieję na dokonanie znaczącego odkrycia.

Z pomocą niedoszłemu archeologowi przyszedł… deszcz. Pewnej nocy Edward potknął się o coś, co wystawało z błotnistej ziemi. To było jajo. Chłopiec, dumny ze swojego odkrycia, zabrał znalezisko do domu i zadbał o nie najlepiej jak potrafił: umył, ogrzał, czytał mu i kochał je z całych sił. Cały czas zastanawiał się również, co tkwi w tak ogromnym jaju. Smok? Dinozaur? Wkrótce okazało się, że z jaja wykluł się ptak. Ale nie byle jaki. To był wielki ptak, który chodził wszędzie za Edwardem, pomagał mu w jego archeologicznych zmaganiach, i który bardzo go kochał. Był tylko jeden problem. Ptak nie latał. Edward sądził, że jego jedyne odkrycie jest nieudane, lecz niebawem okazało się, że jest zupełnie inaczej. W muzeum starożytności natknął się bowiem na salę z ptakami dodo i zrozumiał, że jego przyjaciel należy właśnie do tego gatunku. W dodatku dodo uratował chłopca, gdy ten spadł z wysokiej drabiny w bibliotece. Edward znalazł nie tylko jedynego żyjącego przedstawiciela wymarłego gatunku nielotów. Odkrył coś o wiele cenniejszego – coś, czego nie znajduje się codziennie. Przyjaźń.

Z miłą chęcią zagłębiliśmy się w historię Edwarda i ptaka dodo. Tekstowi towarzyszą przyjemnie dla oka ilustracje autorstwa Celeste Hulme. Całość zachęca małych czytelników do wejścia w rolę archeologów. Przednią wyklejkę można podpisać. Jest bowiem na niej miejsce przeznaczone na imię odkrywcy, który „wykopał i odkurzył” tę książkę. Na tylnej wyklejce znajduje się niezbędnik Edwarda, czyli wszystko to, co archeolog powinien mieć przy sobie. Wydawnictwo Adamada zadbało również o solidne wydanie tej publikacji. Książka ma twardą oprawę, szyty grzbiet i kredowy papier.

Galeria zdjęć rodziny Edwarda

Edward potyka się o jajo

Edward zastanawia się, co jest w jaju

Ptak dodo pomaga Edwardowi w jego pasji archeologicznej

Edward jest smutny, bo dodo nie lata i jego odkrycie jest nieudane

Chłopcy lubią słuchać opowieści o Edwardzie i ptaku dodo. To taki mini wstęp do wszystkich przygodowych książek, jakie czekają jeszcze na moich małych czytelników. Idealne preludium do kolejnych awanturniczych i podróżniczych historii czających się w czeluściach naszej biblioteczki. Coś dla małych poszukiwaczy przygód. Historia o tym, że nigdy nie można się poddawać, a przyjaźń jest ważniejsza niż niejedno życiowe osiągnięcie.

 

Edward i jego wielkie odkrycie

Tekst: Rebecca McRitchie

Ilustracje: Celeste Hulme

Wydawnictwo: Adamada

Liczba stron: 40