KOCYK

 

Mój dziadek Ignacy był krakowskim krawcem. Jego pracownię odwiedzało sporo osób. Klienci doceniali fachowo skrojone i porządnie uszyte ubrania. Nie miałam okazji go poznać. Odszedł za wcześnie, nie zobaczył swoich wnuków. Pozostały po nim nożyce krawieckie, stare żelazka, pożółkłe fotografie, podobieństwa w rodzinnych rysach twarzy i piękne wspomnienia. Gdy wzięłam do ręki Kocyk – nowość z wydawnictwa Kropka – postać dziadzia Ignacego idealnie wpasowała się w miejsce dziadka z opowieści. Fabuła wzruszyła mnie bardzo, ilustracje zachwyciły miękkimi liniami i stonowaną kolorystyką. Już na wstępie gorąco polecam Wam tę książkę i zapraszam na recenzję.

Na początek – wyklejka. Element istotny przy twardej oprawie, ozdobionej w tym przypadku dodatkowo materiałowym grzbietem. Przedstawione tu krawieckie wykroje w błyskawicznym tempie przywołały postać dziadka Ignacego. Przedmioty z jego pracowni są nadal obecne w moim domu: wygładzone od jego rąk drewniane rączki żelazek trwają w czasie i przestrzeni. Wzruszenie już na samym wstępie.

Gdy mały Józef przyszedł na świat – jego dziadzio, który był krawcem, podarował mu własnoręcznie uszyty kocyk. Od tej pory chłopczyk nie rozstawał się z ulubionym podarunkiem. Kocyk stał się jego nieodłącznym towarzyszem zabaw. Gdy mama chciała wyrzucić zużyty przedmiot – Józef nie zgodził się na to i pobiegł do dziadka z prośbą o pomoc. Dziadzio ocenił materiał fachowym okiem i zaproponował, że uszyje z niego kurtkę dla chłopca. Po kilku latach kurtka również się zużyła, ale Józef nie chciał rozstawać się z ukochaną rzeczą. Kolejny raz dziadek stanął na wysokości zadania i uszył z kurtki kamizelkę. Gdy kamizelka miała już same dziury – w rękach sędziwego krawca zmieniła się w chustkę, która na końcu tak się podarła, że z ocalonego skrawka materiału można było jedynie oblec guzik. Pewnego dnia Józef zauważył, że guzika nie ma! Gdzieś się zapodział. Zrozpaczony chłopak pobiegł do dziadka. Przecież już tyle razy starszy pan pomagał mu i zawsze potrafił znaleźć wyjście z sytuacji. Tym razem nie było inaczej. Dziadzio stwierdził bowiem, że teraz mają wystarczająco materiału na… Na co? Nie podpowiem. Przeczytajcie sami tę intrygującą książkę i poszukajcie odpowiedzi, która kryje się na jej końcu.

Przepiękna, cudownie zilustrowana opowieść, zaczerpnięta z żydowskiej tradycji ustnej, wypełniona została miłością i ciepłem. Relacja między dziadkiem a wnukiem wzrusza ogromnie. Upływający czas odciska swój ślad na kocyku, który przeobraża się w kolejne przedmioty. Jego działanie widać również na rysunkach przedstawiających dorastającego Józefa oraz na coraz bardziej pomarszczonej twarzy dziadzia (zobaczcie niesamowitą ilustrację ze zmarszczkami-wykrojami).

Historia ta pokazuje, że przedmioty potrafią być „nośnikami” wspomnień i uczuć. Pamięć o dawnych chwilach bywa zaklęta w ukochanej przytulance, kocyku lub innej ulubionej rzeczy. Każdy materiał się jednak zużywa, a najbardziej trwałe wspomnienia ukryte są gdzie indziej… Zanurzcie się w tę wzruszającą opowieść, która podpowiada, jak pokonać czas, uwiecznić osoby, których już nie ma, utrwalić chwile z dzieciństwa, ocalić miłość od zapomnienia.

Kocyk

Tekst: Miguel Gouveia

Ilustracje: Raquel Catalina

Tłumaczenie: Monika Świda

Wydawnictw: Kropka

Liczba stron: 32