AWARIA ELEKTROWNI

 

Gdy czasem zdarzają się krótkie przerwy w dostawie prądu – w ruch idą świeczki, czas się zatrzymuje i wszyscy nagle są bliżej siebie niż zwykle. Lubię ten moment, to wyraźne „stop” dla pędzącej rzeczywistości. Po chwili wszystko wraca do „normy”: światła się zapalają, sprzęty AGD działają, komputery szumią… Lecz czy to naprawdę norma? I jaką cenę za nią płacimy?

W książce Awaria elektrowni autorka tekstu, Tina Oziewicz, oraz autorka ilustracji, Rita Kaczmarska, zapraszają nas do świata bez prądu. Gdy miasto pogrąża się w całkowitej ciemności i ciszy – ludzka cywilizacja ustępuje miejsca przyrodzie.

W pędzącym, głośnym i rozświetlonym mieście nie było miejsca dla natury. Spokój i cisza dawno poszły w zapomnienie. Dopiero awaria elektrowni pozwoliła dzikim zwierzętom wyjść z ukrycia. Lis nie bał się już przemykać po ulicach, a rak mógł w końcu pojawić się w tej części jeziora, którą zwykle oświetlają latarnie przy deptaku. Z gęstych trzcin wyszły żaby, których rechotanie nie miało już konkurencji ze strony klaksonów i innych miejskich odgłosów. Ćma odetchnęła z ulgą, stara ropucha poczuła się wreszcie szczęśliwa, słonka przeniosła swoje pisklęta w bezpieczne miejsce, a borsuczyca wyprowadziła młode z nory.

Opisy te uczą nie tylko konkretnych zachowań czy zwyczajów poszczególnych zwierząt, ale pokazują, w jakim napięciu i strachu muszą żyć, gdy człowiek i jego wynalazki są w pobliżu. Niektóre stworzenia zatracają swoje zdolności lub starają się dostosować, jeszcze inne uciekają i – wyparte ze swych dawnych terytoriów – szukają sposobu na przeżycie. Brak prądu rozwiązał na chwilę ich problemy. Pozwolił im odetchnąć, odważyć się na śmielsze kroki, cieszyć wolnością.

Co z ludźmi? Oni również powoli odnaleźli się w tej nowej sytuacji. Nie pozostawali w ciemności, ale przy światłach świec i latarek zbierali się wspólnie na balkonach, przed blokami i domami. I choć słychać było narzekania na awarię – pojawiły się również głosy zachwytu. To dzieci spojrzały w niebo i zobaczyły coś, czego nie można dostrzec w mocno rozświetlonym mieście. Pierwszy raz oglądały rozgwieżdżone niebo.

Polecam Wam gorąco książkę Awaria elektrowni. Wydawnictwo Dwie Siostry jak zwykle zadbało o staranny sposób wydania: twarda, lakierowana oprawa, elegancki i przyjemny w dotyku papier. Subtelne, ciemne ilustracje zachwycają i nie pozwalają oderwać wzroku od kolejnych stron. Chętnie oprawiłabym je w ramki i oglądała powieszone na ścianie. Sam tekst to piękna, kojąca opowieść, po której tęskni się do czasu, który choć na chwilę zwolni, do chwil bliskości i spokoju, do rzeczywistości bardziej przyjaznej dla zwierząt. Takiego świata życzę moim dzieciom – zachwycającego, dobrego i rozgwieżdżonego.

Awaria elektrowni

Tekst: Tina Oziewicz

Ilustracje: Rita Kaczmarska

Wydawnictwo: Dwie Siostry

Liczba stron: 40